niedziela, 4 września 2016

Historia eksperymentu



Czarno - zielony nieprzytomny mech został brutalnie wrzucony przez pare Vechiconów do jakiegoś pomieszczenia, a następnie wyszło zostawiając go samego.

Lockdown, bo tak miał na imię owy Autobot co można było wywnioskować z emblematu widniejącego na jego ramieniu leżał nieprzytomny obudził się po jakieś godzinie.

- Moja głowa - jęknął cicho podnosząc się z podłogi do pozycji siedzącej.
 Spróbował się rozglądnąc jednak jedyne co dostrzegał to rozmazany obraz i uderzającą biel. Pomrugał by wyostrzyć obraz, ale to poskutkowało tym, że musiał przymrużyć optykę. Od ścian pomieszczenia w którym się znajdował biła czysta biel.

- Gdzie ja jestem? - trzymajac się za głowę wstał powoli na nogi rozglądajać się teraz dokładniej. Jednak za dużo to, to nie dało. Cały pokój dosłownie był skąpany w bieli. Żadnego punktu orientacyjnego, nie można było nawet określić przez to jaki jest duży. Sam Lockdown przez to był kompletnie zdezorientowany.

- Halo !? Ktoś mi powie gdzie jestem ?! - zawołał, a jego głos odbił się echem. Bot nastawiał jeszcze chwile audio recptory w wyczekiwaniu na odpowiedź, jednak ta nie nadeszła. Mech westchnął i postanowił sprawdzić czy na pewno nie ma z tąd żadnego wyjścia.

Kolejne godziny właśnie na tym mu przeleciały jednak nic z tego.

- Jeśli z tąd nie wyjdę to chyba możecie powiedzieć mi co kolwiek ! -zawołał osuwając się na podłogę pod ścianą. Jednak i tym razem odpowiedzi brak. - Super... - prychnął pod nosem, a następnie westchnął. I co teraz ? - myślał. Nie mogę tu zostać. Musze się jakoś wydostać, bo jeśli to Deceptikony ? Ojciec mnie zabije za wpakowanie się w takie tarapaty - oparł głowe na rękach. A co z Moon ? Ona też będzie się martwić. - znów westchnął.

- To ktoś w końcu raczy się odezwać !? - ponownie zawołał, ale znów nic.
Siedział tak przez kolejne godziny. Wołając coś co jakiś czas. Niestety nie doczekał się żadnej odpowiedzi, więc znużony po jakimś czasie zanudzony zasnął.

Obudził się po prostu kiedy się wyspał. W końcu cisza nie mogła go obudzić. Nie wiedział ile spa, nie mógł nawet określić czy to noc, czy dzień. Teoretycznie w zakres możliwości wchodziło mu jedynie chodzenie bez celu po pomieszczeniu i gadanie na głos do siebie, no lub myślenia. Jednak otwierając właśnie optyki skapnął się, że coś się zmieniło w pomieszczeniu. Śmiało można powiedzieć, że zaszło bardzo widoczne przemeblowanie. Mianowicie biały kolor ściany i sufitu znikł, a w zastępstwie pojawiły się lustra... Mnóstwo luster ! Średniej wielkości szklane przedmioty, a dokładnie jedynie prostokątne tafle były ustawione rzędami od góry do dołu wszystkich ścian, jak i sufitu. Lockdown rozglądając się napotkał gdyba pare dziesiąt swoich odbić o ile nie więcej. Bo staliście kiedykolwiek przed lustrem, kiedy lustro również było za wami ? Jeśli tak, wiecie ile razy wasze odbić się może w nim znaleźć.

- Lustra ? - podszedł do jednego z niewyraźną miną - Co takiego mogą mi zrobić lustra ?

- Jeszcze się dowiesz - usłyszał nagle nieznany głos mecha dobiegający zewsząd jak i z nikąd.

- Kim jesteś ?! Powiesz mi w końcu gdzie ja jestem ?! - krzyknął już zniecierpliwiony rozglądając się za źródłem głosu.


- Rozpoczynam eksperyment numer 13 - ponownie ten sam głos, a później cisza. Lockdown poczuł się dziwnie.

- Co za eksperyment ?!- zawołał...ale nie usłyszał własnego głosu. Jego usta owszem poruszały się, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Na twarzy Lockdowna wymalowało się w tym momencie zdezorientowanie. O co tu kurwa chodzi ?! - wyklną w myślach. Następnie ruszył się z miejsca podchodząc do luster. Kolejna dziwna rzecz - nie słyszał własnych kroków. Czyli kolejny defekt tego miejsca. Pomieszczenie zostało kompletnie wyciszone. Tak, że Lockdown mógł nawet usłyszeć cichy odgłos przepływu enrgonu w jego przewodach, a po paru minutach przebywania w tej ciszy zaczął mieć dziwne przysłyszenia. Miał nieodparte wrażenie, że ktoś go obserwuje. Obracał się na wszystkie strony jednak jedyne co napotykal to spojrzenie swoich odbić.

W końcu po paru godzinach był wycienczony psychicznie. Ponownie osunął się na podłogę przy ścianie. Oparł się o tafle lustra. Przynajmniej dzięki temu jednej ze scian nie bedzie musiał ogladac. Podkurczyl nogi pod brodę i oparł o nie głowę przymykając optykę. Był kompletnie zmęczony wiec znów przysnął.

Rano znów wstał o nie wiadomo jakiej porze dnia czy godzinie. Głos nie raczył się odezwać. Lockdown znów na dzień dobry ujrzał lustra i swoje odbicia.
Tak mijały mu dnie, tygodnie a też miesiące. On co prawda liczył ile razy się obudził, wiec nie znał dokładnej liczby. Jednak minęły już 3 miesiące odkąd został zamknięty i kompletnie odcięty od świata, dźwięku i skazany na lustra. Lockdown zdarzył znaleźć sobie zajęcie, choć chyba po prostu próbował, bo nie wychodziło mu to dobrze. Postanowił ćwiczyć dla zabicia czasu jednak cały czas rozpraszały go lustra, a dokładnie jego odbicia. Wszędzie widział siebie. A gdy tylko spojrzał na szklaną tafle, odbicie odwzajemniało jego spojrzenie. I to nieodparte wrażenie bycia obserwowanym dodawało psychicznego przekonania, że to one są "obserwatorami". Zaczynały najzwyczajniej wkurzał Lockdowna. Irytować. Wyprowadzać z równowagi przez co czasem chodził po pokoju wydzierając się jak najgłośniej potrafił jednak i tak słychać na prawdę nic nie bylo. Oczywiście próbował juz stłuc lustro niestety one tylko cofało się, a na jego miejsce pojawiało się nowe. Na Lockdowna to wszystko miało wielki wpływ.. a dokładniej na jego psychikę którą wymęczoną miał na koniec dnia kompletnie. Dobijał się poczuciem winy ze wpakował się w takie coś. Choć... pamięć go też powoli zawodziła. Nie mógł spamietac niektórych dawnych wspomnień. Poza dobijaniem nawet przyszedł pomysł by skończyć to durne męczeństwo i najnormalniej pokaleczyc się odłamkiem rozbitego lustra jednak nie chciał się poddać. Była w nim jeszcze jakaś nadzieja, że wyjdzie z tąd cały.

Kolejne miesiące mijały, bez perspektyw dla Lockdowna na wydostanie się. Autobot świrował już dosłownie. Całymi dniami mamrotał do siebie chodząc ze spuszczoną głową, albo starając się trzymać nerwy na wodzy, jednak mało to dawało.


- Lockdown ! - usłyszał głos siostry, kiedy siedział z spuszczoną głową. Natychmiast podniósł wzrok, ale nigdzie jej nie zobaczył. Napotkał jedynie wzrok swojego odbicia w lustrze znajdującym się na przeciw niego. Co się gapisz ?! - prychnął w myslach

- Wiesz, że się z tąd nigdy nie wydostaniesz ? - usłyszał tym razem własny głos, choć było to niemożliwe bo pomieszczenie pozostawało przez cały czas wyciszone. Na dodatek wydawało mu się, że mówi to jego odbicie. Jednak zignorował to.

- Mówię do ciebie Lockdown - usłyszał znów

- Czego ? - prychnął w końcu na głos.. i o dziwo usłyszał swój głos, a może tylko mu się wydawało ?

- Ignorujesz mnie

- A dlaczego mam tego nie robić ? Nie istniejesz - prychnął - Tylko ja już świruje od siedzenia tu sam.. - westchnął

- A wiesz, że mogę ci pomóc ?

Lockdown podniósł wzrok na swoje odbicie. Na prawdę ? Gadać z własnym odbiciem ? Tak już z nim źle

- Moje własne odbicie ma mi pomóc ? - się drwiąco

- Nie sądzisz, że lepiej było spytać jak mogę pomóc, a nie zastanawiać się kto do ciebie mówi ?

- Nie jestem głupi... - prychnął

- Głupi ? No właśnie zastanówmy się jaki jesteś - nie odpuszczało odbicie - Honorowy, prawy, poważny, a no i posłuszny bezgranicznie ojcu.

- Komplementujesz mnie ? - uniósł brew

- Jeśli to są komplementy.. wytykam ci twoje słabości!

- Oczywiście gadaj zdrów i tak nie istniejesz - machnął ręką

- Za dużo myślisz. Masz umiejętności dzięki tyloma lat treningów... Wykorzystaj je w końcu - głos przerodził się w szept

- A wal się.. w niczym mi one nie pomogą

- Pomogą. Tylko przestań trzymać się swoich słabości !

Lockdown nie wytrzymując wstał w try miga i znajdując się w pare sekund przed lustrem na przeciw uderzył w nie z całej siły. Tafla roztrzaskała się na tysiące kawałków, a niektóre odłamki upadły na podłogę.

- Widzisz jaki potrafisz być szybki ! - usłyszał znów swój głos.

- Mam cię już serdecznie dość! I tego wszystkiego ! - krzyknął patrząc na swoje dłonie ktore na szczęście nie były zranione. Odetchnął z ulgą.

Na szczęście dziwny głos więcej sie tego dnia nie odezwał jednak Lockdowna zaczęły nachodzić najróżniejsze myśli. Siedział już ponad pół roku tutaj... w przypływie przygnębienia zabrał do reki odłamek lustra. Spojrzał w swoje odbicie.

- Jesteś słaby ! - usłyszał znów i zacisnął dłoń na szkle. Z jego dłoni powoli zaczął wypływać energon

- Mam dość.. - przeciął się ostrą powierzchnia odłamka po ręce po czym rzucił nim wściekle w jedno z luster tak, że ono popękało. Sam położył się opierając o ścianę i powoli patrzył jak z jego ran wycieka energon. Nie dawał już tutaj rady. Tyle czasu odcięty od wszystkiego, tyle czasu sam skazany na różne przywidzenia, przesłyszenia. Był wykończony psychicznie i fizycznie. I na reszcie chciał to zakończyć...




Jednak rano o dziwo znów się obudził, a kiedy otworzył optyki okazało się, że nawet nie ma śladu po jakiś ranach.

- O co tu chodzi ?! - odreagował i co ciekawsze zorientował się, że znów słyszy jakieś dźwięki. Lockdown poczuł napływ złości i wstając zaczął rozbijać po kolei wszystkie lustra - Mam dość ! - krzyknął rozbijając ostatnie i opadając przed nim na kolana wycieńczony. Po jakieś chwili podniósł wzrok na lustro które oczywiście było już bez szwanku. I kogo ujrzał ? Znów swoje odbiecie którego miał już serdecznie dość.

- To może teraz posłuchasz ? - odbicie uśmiechnęło się złośliwie.

- Co się szczerzysz ? - warknął

- Ja ? Ja jestem jedynie odbiciem...

Lockdown dopiero teraz zdał sobie sprawę że sam się tak uśmiecha mimowolnie

- Mam cię dość ! - walnął w lusro, ale miał już za mało sił by je rozwalić

- Zmęczony już jesteś

- Mówisz ? - warknął - Kim ty jesteś tak w ogóle ?

- Już ci mówiłem.Twoim odbiciem - odaprł klon i prawda robił dokładnie to co Lockdown

- To dlaczego działasz mi na nerwy ? I jesteś inny niż ja ?

- Jestem prawdziwym tobą. Nie słyszałeś czasem, że w lustrze można ujrzeć kimś się na prawdę jest ? Taka przenośnia z ziarnkiem prawdy.. - znów uśmiechnął się złośliwie. Lockdown tym razem zorientował się szybciej i skorygował ten uśmiech

- Przestań ! - warknął

- Przecież ja nic nie robie - odparło odbicie - Nie wpływam na ciebie. Próbuje ci tylko pomóc.

- To pomóż znikając ! - prychnął

- Znikne jak zaczniesz być sobą

- Wole się z tąd wydostać - skrzyżował ręce na piersi

- Ja wiem to co ty, więc sam dobrze wiesz jak możesz się z tąd wyrwać - uśmiechnął się chytrze. Tym razem Lockdown nie zwrócił na to uwagi, a jedynie się zamyślił

- Skoro jeszcze żyje.. - zaczął

- To ktoś tu kiedy śpisz musi przychodzić - dokończyło odbicie

- W takim razie tak mogę się uwolnić.. - stwierdził

Pozostałe godziny do póki nie poczuł się znużony minęły Lockdownowi na rozmyśleniach. Tym razem kladąc się spać nie pozwolił sobie odpłynąć. Pozostał czujny. Wsłuchał się w cisze i czekał.. czekał. W końcu po jakimś czasie usłyszał ciche kroki zbliżające się do niego. Ciche i zarazem niepewne kroki, kogoś kto raczej nie chciał tu być. Lockdown czekał nadal. Dopiero gdy ten ktoś stanął przy nim otworzył optyki. Stał nad nim jakiś mech, po emlemacie na piersi widać było że con. Na widok przytomnego Autobota spróbował uderzyć go w głowe. Jednak Lockdown był szybszy i uciekł mu.

- Zabij go - usłyszał swój głos. Deceptikon nie zareagował jakoś, więc teraz przynajmniej było wiadomo, że słyszy to jedynie Lockdown. Ten jednak pokiwał przecząco głową. Mech tym czasem odłożył na ziemie dozownik z energonem, chyba przeznaczonym dla Lockdowna i rzucił się na niego. On uciekł, ale kompletnie nie wiedział co ma zrobić. Nie miał żadnej broni, a ten con możliwe, że przeciwnie. Instynktownie w którymś momencie sięgnął po spory odłamek lustra i gdy mech zaatakował. Wbił mu go prosto w komore iskry. Deceptikon padł na podłogę, a Lockdown przybijając go do niej również. Nie zdawał sonie dokładnie sprawy z tego co robi i mimowolnie patrzył umierającemu w przygasające czerwone optyki. Przez te pare sekund w ogóle nie myślał o niczym, a na jego twarzy zagościł mroczny uśmiech. Kiedy optyki Cona na dobre zgasły otrząsnął się i jak poparzony odskoczył, następnie spojrzał na swoje ręce

- Co ja zrobiłem... - przeraził się.

- Brawo małymi kroczkami stajesz się sobą - usłyszał swój głos, a następnie osunął się na podłogę pod ścianą patrząc na swoje brudne od energonu ręce.

Tak zacząły się dni ciężkie dla Lockdowna. Codziennie budził się w pomieszczeniu patrząc na trupa, którego zabicie.. sprawiło mu przyjemność ? Ta myśl go przerażała jak teraz wiele rzeczy. Jednak przez to wszystko w nocy nie mógł całkowicie zasnąć. Czekał.. na kolejną ofiare, a gdy się jej doczekał. Nie chciał.. ale instynktownie chciał by ten ktoś zauważył, że nie śpi, rzucił się na niego i by nie miał wyjścia.. musiał go zabić.

Tak upływały kolejne dni,tygodnie i miesiące. Psychika Lokdowna już powoli nie wyrabiała na dwa fronty. Odczuwał skrajnie przeciwne emocje. Zabijał z przyjemnością, choć tak tego nie chciał. Tak spędził tam.. 13 miesięcy. A pod koniec miesiąca przestał przyjmować energon. Zabijał każdego kto miał mu go przynieść, a sam go nie brał. W końcu kompletnie stracił siły nawet na podnoszenie się z ziemi. Patrzył w swoje odbicie w lustrze

- Wszystko się zmieni.. - usłyszał, bądź sam powiedział, a potem ogarnęła go ciemność.




Kiedy się obudził uratowany przez Knockouta faktycznie wszystko się zmieniło...

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Czy doczekalismy się szczerej rozmowy ?


- Lockdown, a co powiesz na pojedynek z siostra ? - Moon pobiegła do nich

- A czemu by nie - stwierdził wzruszająca ramionami - Nie jestem zmęczony

Siostra widocznie ucieszyła się jednak po chwili została pociagnieta na bok przez Prowl'a. Lockdown patrzył na nimi nasluchujac o czym to szeptaja. Na pierwszy rzut optyki widać było ze mech pokazuje na swoją wys na piersi mówiąc coś do femme równocześnie

-...przecież to nic takiego - dosłyszał jak mówi Moon. 
Na tym jednak rozmowa się nie skończyła w pewnej chwili obydwoje odwrócili się w kierunku Lockdowna ten jedynie uśmiechnął się do nich szeroko. Po chwili dostrzegł jak Prowl rozkłada ręce w prawdopodobnie geście bezradności. Lokusiowi na to miast znudziło się czekanie w bezczynności i przemknał do nich bezszelestnie.

- O czym tak zazarcie dyskutujecie ? -  spytał stając pomiędzy nimi. Oboje aż odskoczyli.

- Nie skradaj się tak Lockdown - prychnal widocznie podenerwowany juz Prowl

- A ja się nie skradam - wzruszył jedynie ramionami

- To nie chodź tak cicho przy nas, a jak normalny bot ? - mech zademonstrował chodzenie w miejscu jego kroki były dość słyszalne na pustej sali

- Ale przez te twoje hałasowanie nie słychać innych ważniejszych na pewno odgłosów ! - stwierdził. - Tak o wiele lepiej ! - pokazał jego wersję chodu w której dość delikatnie stawiał nogi na ziemi przez co nie wydawały ona praktycznie żadnego dźwięku, lata praktyki i ćwiczeń. - A nie łazisz normalnie jak Meg !

- Meg ? - odezwała się Moon

- Megatron - rozwinął skrót Prowl

- Ten Megatron ?! - femme zaragowała - To ty...

- Na ty to jesteśmy.. chyba bo on nie pamięta, a ja chyba tez - rozłożył ręce Lockdown - Ja go nazywam Meg, a on coś bla bla ze tak jak gada koleszka - wskazał Prowl'a.

- Przecież wiesz jak mam na imię - założył na siebie ręce bot - Czemu nazywasz mnie koleszka ?
 
- Prościej zapamiętać?  - uśmiechnął się szeroko.

- Ale o co chodzi z Megatronem ? - wróciła do tematu Moon.

- No właśnie próbowałem go o to wypytac w celi, ale nie chciał gadać - wywrocil optyka Prowl

- Chce moje zabawki ! - prychnał niczym małe dziecko Lockdown. Koleszka i siostra spojrzeli na niego równocześnie - Oddacie mi zabawki ? - zrobił minę aniołka.

- Ehhh... - westcheli prawie równocześnie

- A jak oddamy ci twoje "zabawki" to wytlumaczysz wszystko ? - zaproponowała siostra

- Możliwe ? - rozłożył ręce

- Miałeś odpowiedzieć na wszystkie pytania za wypuszczenie z celi ! - zauważył Prowl

- A jaka masz gwarancję, że odpowiem na nie zgodnie z prawdą ? - na jego twarzy zagościł jeden z jego mrocznych usmieszków. Mech warknął głucho w odpowiedzi. - Złość piękności szkodzi - Lockdown pstryknął go w nos. Na co ten spojrzał na niego wrogo.

 - Nigdy nie będzie już tak jak dawniej, mam racje ? - wrogą atmosfere przerwała Moonrace, tóra usiadła na wzdychając usiadła na podłodze.
 Lockdown spojrzał w jej strone nadal się szczerząc jednak patrząc po smutnie opuszczonej głowie siostry dotarło do niego, że najwyraźniej nie lubi widzieć jej w tym stanie.
 
- Widzisz to przez ciebie ! - prychnął Prowl
 
- Nie Prowl to też przez ciebie ! - krzyknęła femme wstając - To wasza wspolna wina ! - spojrzała po nich obydwuch, a następnie odwróciła się na pięcie wychodząc z pokoju.

- Widzisz co narobiłeś ? - warknął mech

- Ja ?? - Lockdown wskazał na siebie po czym śmiejąc się pokręcił głową - Nie jestem głuchy, a to ty się wkurzasz koleszko

 - Nie potrzebnie cie wypuściłem!
 
- Juz tej decyzji nie zmienisz - wzruszył ramionami niby to nie wzruszony, choć kątem optyki zerkał w stronę drzwi zza którymi zniknęła jego siostra. Nie chciał by była smutna. Musiał by z nią pogadać.. Nagle otrząsnął się z chwilowej zwiechy i odsuwając się o krok. Idealnie w momencie w którym Prowl zaatakował ?
 
- Chcesz rewanżyk? - uniósł brew
 
- Zamierzam cie z powrotem wsadzić do celi ! - warknął bot

- No to mamy inne zamierzenia - rozłożył ręce. Następnie wyłożył szybko zza pleców katane i uderzył nią w głowę Prowla. Na całe szczęście dla bota tępą stroną ostrza.
 
- Dobranocka - szepnął jeszcze po czym bez dalszych wstępów wybył z sali.


Tym czasem Moonrace siedziała w swoim pokoju przygnębiona. Miała na prawdę wielką nadzieje, że po tym jak odnajdzie brata wszystko wróci do normy, no przynajmniej na tyle, że znów miała by brata i oparcie w nim. Kiedy Lockdown zniknął to ona musiała się wziąć do roboty by zadowolić ojca, który pragnął przekazać swoje umiejętności następnemu pokoleniu. Ćwiczyła pilnie i choć Drift często porównywał jej postępy do Lockdowna, nie przeszkadzało jej to. Nigdy nie chciała być jakaś wielką wojowniczką, lubiła raczej patrzeć jak w tym pragnieniu trwa brat.
Z jego zniknięciem tyle się zmieniło, a z powrotem on sam. Moon próbowała na wszelkie sposoby dostrzec w nim tamtą osobę, tamtego opiekuńczego, pogodnego, choć czasem za bardzo poważnego mecha, ale nie potrafiła. Zmienił się tak drastycznie. Nawet nie wiedziała co się z nim działo. Wszyscy twierdzili, że zginął. Nawet gdy pojawiły się pogłoski o jakimś Lockdownie nikomu nawet przez myśl nie przeszło, że to może być on, tylko Moon miała jakąś nadzieje, a teraz cała się sypała. Zaczynała się już bać rozmowy Lockdowna z ojcem... oni zawsze dogadywali sie najlepiej, a teraz ? Wykończona psychicznie femme położyła się na swoim łóżku przymykając optyki.
Nawet nie zdawała sobie sprawy, że w tym czasie z wejścia do pokoju przyglądał jej się nie kto inny jak Lockdown. Dobrze pamiętał, gdzie znajdzie siostrę. W ogóle jego aktualne położenie mimowolnie przypominało mu odległe czasy... wiele wspomnień wracało, a jeszcze więcej chciało jeszcze wrócić. 
 
- Dobra za dużo tego myślenia Lockdown, czas działać - powiedział do siebie cicho pod nosem, a następnie wszedł do pokoju. Jednak jego kroki były tak ciche, że leżąca na łóżku femme nadal go nie zauważyła.

- Puk puk ? - zapukał w ściane pokoju. Moonrace odwróciła się momentalnie w jego stronę. Przez chwilę jej optyki zdradzały jakąś powstałą małą iskra nadzieji czy radości.Jednak botka znów odwróciła się do niego plecami.
 
- Niech zgadne Prowl nakłonił cie byś do mnie przyszedł ?
 
- Niee ? Raczej chciał znów mnie zamknąć w celi, wiec dlatego tu jestem - rozłożył ręce 
 
- Nie mieszam się już w to co on postanawia. 
 
- Eee.. dobra ? - podszedł bliżej jej łóżka - Nie przyszedłem tutaj by uniknąć zamknięcia, a raczej pogadać z tobą 
 
- By znów powiedzieć, że jestem dla ciebie przeszłością ? - nadal się nie odwracają
 
- Nie ? Jesteś siostra.. moją siostra 
 
- Ja juz straciłam brata... - odpowiedziała mu Moon choć usłyszeć można było, że stara się nie żądać głosu, choć niezbyt się jej to udawało - Mojego opiekuńczego, czułego i bliskiego starszego brata.
 
- No niestety tych cech sobie nie wrócę - zaśmiał się niby to nerwowo - Ale nie chce widzieć cię smutnej, a to chyba dobrze ?
 
- Nie wiem - westchnęła femme 
 
- A odwrócisz się chociaż do mnie ? - zaproponował. 

Nastała chwila ciszy po której Moonrace podniosła się z łóżka i odwróciła do niego. Miała sposzczony smutno wzrok jak i głowę 
 
- Ej mówiłem już, że nie lubię widzieć cie smutnej - Lockdown usiadł na brzegu łóżka i chwycił ja delikatnie za podbródek unosząc jej głowę i wzrok. Siostra spojrzała mu w optykę, która wydawała się lekko błysnąć niebieskim światłem. - No i tak o wiele lepiej - stwierdził odsuwając rękę 
 
- Kim jesteś ? - spytała nagle siostra 
 
- Ej to moja zagadka ! - zauważył - Jestem Lockdown i jestem twoim bratem - tyknął ją w klatkę piersiową 
 
- Chcesz bym nie była smutna ?
 
- No tak - kiwnął głową 
 
- To odpowiesz mi na moje pytania ? - zapytała jak by z nadzieją 
 
- Tak - odparł Lockdown - Ale tylko tobie 
 
- Zgodnie z prawdą ? - upewniła się 
 
- Nie jestem przecież jakimś pospolitym kłamcą - jeknal teatralne. Widząc jednak wzrok siostry - Dobra, dobra - uniósł ręce w geście poddania
 
- Dlaczego jesteś taki...inny ? - siostra spojrzała mu głęboko w optyki 
 
- Długa historia? - rozłożył ręce 
 
- Mamy dużo czasu. A ja chcę wiedzieć co się z tobą przez ten cały czas..
 
- To koleszka ci nie powiedział ? - uniósł brew
 
- Prowl ? - spytała widocznie zdziwiona - A on ma jakiś z tym związek ? 
 
- Nieee - pokręcił głową - Choć..ale nie on po prostu wie 
 
- Wie co ?

 - Co się ze mną działo 
 
- To dlaczego mi o tym nie powiedział ?! - poderwała się 
 
- A bo ja wiem - wzruszył ramionami - Żadko ktoś wie o mnie tak dużo, o ile w ogóle 
 
- Mniejsza z tym - machnela ręką - Odchodzimy od tematu. Opowiesz mi ?
 
- Ale co ? - palnął głupio 
 
- Co ci się stało - przewróciła optyka - Co przez ten cały czas się z tobą działo.
 
- Nie lubię tego.. - pokręcił głową - Ale niech ci będzie...

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Koniec krat



Obudził się momentalnie podrywając do pozycji siedzącej. Był kompletnie zdezorientowany widząc otoczenie w jakim się znajdował... leżał na skromnym, niedużym łóżku, w pokoju o zielonych ścianach.. leżał w swoim dawnym pokoju.

- O co tu chodzi ?! - odreagował zdziwienie.

- Spełniłem twój warunek. - w drzwiach pokoju stał Prowl - Nie jesteś już w celi..

Lockdown jednak prawie, że nie usłyszał jego odpowiedzi. Rozgląda się po pokoju odczuwając powalające de javu przez porąbany sen. Szybko spojrzał w stronę miejsca, gdzie spodziewał się zobaczyć lustro i owszem ujrzał je tam. Zanim zdarzył dostrzec swoje odbicie tafle została kompletnie rozbita.

- Lockdown ! - obserwujący go Prowl poderwał się momentalnie. Lockdown stał przed totalnie popękanym i rozsypującym się lustrem. - Nie wypuściłem cię po to byś coś rozwalał !

- Bezuzyteczny przedmiot... - prychnął Lockdown po czym momentalnie przeniusł wzrok na Autobota - Mój pokój, więc..

- To nie znaczy, że na dzień dobry musisz coś w nim niszczyć – przewracając optyką bot zbliżył się do niego – Boisz się luster ?

- Nie ! - zaprzeczył nadal lustrując optyką potłuczone kawałki, a gdy zobaczył jakiś wydawający się za duży od razu z całej siły go rozdeptał

- To po co je zniszczyłeś ?

- A ty co się tak wypytujesz ? - spojrzał na bota przekręcając nieco głowe

- Zapewniłeś, że odpowiesz na wszystkie pytania jeśli wydostaniesz się z celi – zauważył

- To nie wieeem – odpowiedział rozkładając ręce

- Serio ?

- Serio – uśmiechnął się szeroko

- Co miał bym zrobić byś mi precyzyjnie i zgodnie z prawdą odpowiadał ? - założył na siebie ręcę Prowl

- Hmm.. Oddać mi zabawki!

- Tylko, że jaką ja będę mieć wtedy gwarancje, że mówisz prawdę ?

- Dokładnie ? Żadną – uśmiechnął się głupio – Ale oddasz mi zabawki ? - spytał robiąc słodkie optyki

- Ja już ciebie nie pojmuje. W jednej chwili zachowujesz się jak jakiś mroczny świr, a w drugiej jak jakieś małe dziecko...

- Co poradzę ? - rozłożył ręce po czym nagle przybił Autobota do ściany – Gdzie moje zabawki ? - spytał tym razem z mrocznym uśmiechem na twarzy. Prowl spróbował się mu wyrwać jednak na próżno. Lockdown świadomie czy nieświadomie wykorzystał fakt, że zawsze był silniejszy od przyjaciela znacznie więcej ćwiczył. - To jak ?

- Na sali treningowej – powiedział w końcu bot. Lockdown nie zastanawiając się czy to prawda puścił go i pędem wybył z pokoju. Znalazł się na korytarzu. Szybko rozpoznał teren, rozglądnął się i na szczęście dał radę przypomnieć sobie położenie szukanego pomieszczenia. Od razu podązył w tamtą stronę biegiem. Wbił do środka i ujrzał tam nikogo innego jak ćwiczącą Moonrace.

- Ups... - niezauważony zaczął powoli wycofywać się i gdy był już przy drzwiach odwrócił się by uciec.. natrafił na Prowla z wymierzoną w niego kataną. Lockdown podniósł ręce do góry. Ten na to miast wskazał mu ostrzem siostre i zachęcił ruchem głowy by do niej poszedł. Jednak on jedynie pokiwał przecząco głową. Na to Prowl zrobił krok w przód i gdy by nie to, że Lockdown równocześnie się cofnął dotykał by już czubkiem katany jego zbroi. Bot jeszcze raz powtórzył poprzednie gesty, ale i tym razem jego odpowiedź była taka sama.

- Prowl ? - zostani właśnie zauważeni przez trenującą femme. Lockdown odwrócił się nadal unosząc ręce - Lockdown ? - na twarzy botki widniało zdziwienie – On nie jest już w celi ?

- Nie, wypuściłem go – odparł Prowl

- To ja mam do niego pewną sprawę... - Moon ruszyła w stronę Lockdowna z groźną miną

- Pomocy ? - udał przestraszonego zerkając na Prowla. Ten jedynie pokręcił przecząco głową. Lockdown, więc spojrzał znów w stronę siostry uśmiechając się szeroko. Ta kiedy tylko do niego podeszła zdzieliła go z liścia.

- To za nazwanie swojej siostry przeszłością! - prychnęła po czym nagle mocno się do niego przytuliła – A to wyczekiwane... witaj z powrotem, a spróbuj mnie tylko odepchnąć ! - ostrzegła

Po minie Prowl'a można było wywnioskować, że był równie zaskoczony tym uściskiem jak Lockdown, którego zamurowało. Jak dawno nikt go tak nie przytulał, a zresztą w ogóle przytulał. On sam unikał czułości, ale teraz po prostu się tego nie spodziewał. Nie miał też zielonego pojęcia co o tym myśleć. Jak powinien się teraz zachować. Odwzajemnić uścisk czy nadal stać jak wmurowany. W jednej chwli jednak odrzucił wszystkie wątpliwości i także przytulił siostre, bo jakaś jego część była przekonana, że jest to idealna reakcja. Moon na chwile spojrzała po nim jak by nie dowierzając po czym położyła swoją głowę na jego ramieniu.

- Nawet nie wiesz jak za tobą teskniłam. Lockdown nie obchodzi mnie jaki jesteś, a nawet jak bardzo się zmieniłeś, bo tak czy siak zawsze byłeś i jesteś moim bratem - powiedziała tuląc się do niego botka

- Ee... nie wiem co gadać ? - zaśmiał się nierwowo

- To nie mów nic. Dla mnie ważne, że znów jesteś.

Lockdown dawał Moon wtulać się w siebie, a sam jedynie obejmował ją. Słowa, które powiedziała dotarły do niego jak rzadko które. Czy właśnie nie tego oczekiwał ? Akceptacji ? Tego jakim jest. Chyba przeszłością nie może być ten, kto właśnie w tej chwili żyje no i chce go przy sobie, a w końcu to jego rodzina. Po co się jej wyrzekać. Jej może ufać, ale tylko jej. Po za tym zrobi na złość temu gostkowi ze snu! W końcu siostra odsunęła się od niego.

- A on nie chce mi oddać zabawek ! - Lockdown wskazał oskarżycielsko na Prowl'a.

- Bo on jest niebiezpieczny! - zrewanżował się Autobot. Moonrace parsknęła śmiechem kręcąc niedowierzająco głową, a następnie odeszła w głąb sali by zaraz wrócić z jego bronią na rękach.

- Moja katana!! - zawołał uradowany dopadając ulubione ostrze

- Oddajesz mu broń !? - krzyknął zszokowany Prowl załamując ręce. Moon machnęła na to ręką śmiejąc się z dziecięcej radości Lockdowna, który radował się na poczucie znajomego ciężaru w ręce. Zamachnął się ostrzem popisowo zadowolony, a następnie schował ją do pochewki na plecach.

- Widzisz – siostra wskazała na niego – Jest grzeczny

Ten spojrzał na nią potem na Prowl'a, który unosząc brew przyglądnął mu się podejrzliwie i uśmiechnął się robiąc niewinną minkę aniołka.

- Oczywiście ! Morderca niewiniątko! - skomentował Autobot

- A tam morderca – machnął ręką – Zabiłem tylko ponad 50 osób w ostatnim czasie..

Prowl i Moon spojrzeli na niego zszokowani

- A zresztą nie wiem ! Straciłem rachube – dodał jeszcze po chwili

- No i, a nie mówiłem ! - odreagował bot wskazując na niego – On jest walniety – pokręcił palcem przy głowie

- Ale to nadal mój brat – femma twardo stała przy swoim podchodząc do Lockdowna. Ten spojrzał na nią po czym uśmiechnął się zwycięsko w stronę Prowl'a

- A ja twoim przyjacielem ? - rozłożył ręce Autobot – Który był gdy go nie było ?

- Oj no weź... - Moon uśmiechnęła się do niego przepraszająco – Teraz się ciesze, że Lockdown wrócił

- No jeszcze nie do końca, bo jak tylko ojciec wróci do bazy.. - zaczął mech jednak Moonrace spojrzała na niego ostro – No co ?! Mówie tylko prawdę ! - uniósł ręce w geście poddania

- Ale jesteś pesymistą

- Realistą – założył ręce na siebie Prowl

- A ja optymistą ! - wtrącił się Lockdown – Niepoprawnym do tego !

Obydwoje spojrzeli na niego, a ten tylko uśmiechnął się szeroko.

- Dobra chłopaki wam trzeba przypomnieć, że jesteście przyjaciółmi – zarządził femme

- Ale najpierw on miał mi odpowiedzieć na moje wszystkie pytania ! - wskazał Lockdowna

- Przecież nigdzie ci nie ucieknie

- A zakład ? - spytali równocześnie Prowl i Lockdown. Moon parsknęła śmiechem

- Dobra. Tak ,czy siak przyda wam się zajęcie, które przypomni wam jakimi bliskimi przyjaciółmi byliście !

- Możemy poćwczyć razem – zaproponował w końcu Prowl

- Macie przypomnieć sobie, że byliście jak bracia walcząc ze sobą ? - załamała ręce

- Dla mnie dobry pomysł ! - oświadczył Lockdown

- Widzisz ? Mu się podoba – bot wskazał na niego

- Ehhh... no dobra – przystała femme – Jesli tak bardzo chcecie

Lockdown uśmiechając się tajemniczo wyłożył katane, Prowl zrobił podobnie.

- Tylko się nie pozabijajcie – poprosiła odsuwając się pod ściane

Dwójka mechów na to miast rozeszło się w odpowiedniej odległości przygotowując do walki.

- Ej właśnie ! - odezwał się nagle Lockdown – Jeśli wygram, dostane moje zabawki z powrotem ?

- Taki pewny wygranej ?- spytał unosząc brew Prowl

- A jak inaczej ? - zielony mech uśmiechnął się przebiegle

- Juz dobrze, chłopaki. - wywrocila optyka Moon - Pojedynek chyba nie polega na gadaniu

- Całkowicie nie, ale kto wie czy nie częściowo ? To co koleszko ? Kto zaczyna ? - Lockdown stanął wyprostowany swobodnie zwieszając rękę z katana. W tym momencie bot zaatakował. Szybko pokonał dzielący ich dystans i wykonał dosc precyzyjne pchnięcie ostrzem. Lockdown jednak był już na to przygotowany szybko uniknął ataku odsuwając się przeciwnikowi z drogi.

- Szybko biegasz - poklepał go powierzchnia ostrza po plecach. Moon stojąca w rogu zasmiala się cicho

- To miała byś chyba walka, a nie zabawa w uniki - prychnał Prowl odwracając się na powrót w jego stronę.

- No juz juz nie goraczkuj się tak - odparl z nutą drwiny. Autobot w tym czasie kolejny raz ruszył na niego ten jednak zrobił to samo, choć z bonusem którym było podlozenie nogi, której nie zauważył przeciwnik i wywalił się.

- Lockdown... - warknął mech ostrzegawczo podnosząc się.

- Taaaaak ? - ten oparł się o katane niczym o laske uśmiechając się niewinnie.

- Ja cie zaraz... - Prowl juz wyprowadzony z równowagi ponownie zaatakował tym razem bardziej zaciekle. W tym momencie w końcu nawiązała się walka. Lockdown zablokował z łatwością jego cios.

- Mniej nerwów mój drogi - skomentował udając powagę co widocznie jeszcze bardziej wkurzyło przeciwnika. Bot zaczął wręcz agresywnie atakować. Jednak każdy jego cios zostawał zablokowany. Lockdown najnormalniej bawił się z nim. Zrezygnował już z paru świetnych okazji jakie nadchodzi by zakończyć walkę, ale na razie patrzył jak pod wpływem złości ataki przeciwnika powoli tracą na precyzji. Na twarzy Prowl'a gościł grymas złości, który powoli przeradzała się w zwycięski ? Lockdown cały czas tylko się bronił, więc może bot pomyślał, że wyszedł z wprawy, ale dla niego była to jedynie rozgrzewka. W którymś momencie odskoczył do tyłu. Udał zmęczenie i oparł się o broń wyciągajać przed siebie rękę.

- Daj chwile... - spuścił głowę i wzrok, ale był pewny, że w tym momencie Prowl już napawa się perspektywą zwycięstwa. Na twarzy Lockdowna wpełzł złośliwy uśmiech jednak gdy się prostował nie pozwolił by jego twarz zdradzała coś więcej niż udawane zmęczenie.

- Chyba wyszedłeś z formy Lockdown – tak jak sądził mech stał już pewny swego. On jednak nie wzruszył się tym i uniósł ostrze tak by oprzeć sobie je na karku.

- To zakończyliśmy w końcu tą rozgrzewkę ? - spojrzał na przeciwnika z złowieszczym uśmiechem. Wypełniła go satysfakcja, gdy zobaczył przez sekundę na twarzy Prowl'a wyraz kompletnego zdezorientowania. Potem nadeszła jednak złość i bot rzucił się do ataku z góry. Lockdown zablokował cios, szybko przyjmując pozycje do walki

- Czas na potańcówkę – uśmieszek nie znikał z jego twarzy.

- To pojedynek – prychnął bot dociskając swoją broń do jego

- Zwał jak zwał... ale ty to przegrasz – drugą część szepnął mrocznie po czym umknął w bok powodując tym stratę równowagi przez przeciwnika. Korzystając z okazji szybko zaatakował. Prowl'owi choć z trudem udało się odeprzeć atak. Lockdown dostrzegał już, że ten jest zmęczony, szybko więc cofnął ostrze i zaatakował ponownie jednak tym razem podstępnie. Wyprowadził cięcie z góry, ale w trakcie ataku zmienił tor cięcia i udało mu się zranić przeciwnika. Prowl miał teraz długą poziomą ryse przec całą klatkę piersiową. Syknął cicho z bólu jednak nie odpuszczał bo następne ataki Lockdowna były blokowane. Przynajmniej te pierwsze bo z każdym pchnięciem czy cięciem poruszał się szybciej i szybciej. Powtarzał te same schematy ataku, ale był za szybki. W końcu równocześnie podkosił przeciwnika. Prowl kompletnie już pogubiony upadł na ziemię jednak broń nadal trzymał w ręce. Lockdown wymierzył swoją katane w środek jego klatki piersiowej jednak bot zrobił to samo.

- Remis ? - odezwała się Moon

- O nie nie.. - pokiwał przecząco głową Lockdown. Szybkim ruchem zazębił swoje ostrze z Prowl'a i pokierował nim tak, że rękojeść wysunęła się z rąk przeciwnika. Złapał ostrze w drugą rękę zadowolony.

- Teraz koniec – odparł przykładając jedną końcówkę ostrze do gardła, a drugą do piersi.

- Ehh.. – westchnął Prowl nieco gniewnie - Wygrałeś

Lockdown jednym ruchem schował swoją broń na plecy, a następnie podał rękę przeciwnikowi by pomóc mu wstać.. Autobot chwycił ją.

- A teraz mógł bym cię zabić – Lockdown podnosząc go zaprezentował jak to by wbił katane w jego pierś.

- Dobra, oddaj – wyciągnął rękę by zabrać swoją dłoń

- Fajna walka, ale mógł byś nie tracić wszystkich sił na rozgrzewce – uśmiechnął się szeroko

czwartek, 11 sierpnia 2016

Kolejna paplanina i sen



Od samego rana łaził sobie tam i z powrotem przy udzielających go od wolności kratach. Wszyscy prawdopodobnie unikali tego korytarza, gdyż Lockdown nie zobaczył nikogo przez ostatnie parę godzin.

- Albo jest ich tak mało ? - myślał na głos

- Nie martw się... - usłyszał znajomy już męski głos. Odwrócił się i dopiero spostrzegł obecność znanego mu z wyglądu, o czarno – złotym lakierze mecha – Jest nas wystarczająco by cię powstrzymać w razie czego przed ucieczką – Prowl oparł się o ściane korytarza stojącą naprzeciw celi.

- Kolejny co jakąś paplanine będzie mi urządzał ? - uniósł brew

- Nie – przewrócił optyką – Jeśli słyszałeś naszą rozmowe, gdy teoretycznie byleś nieprzytomny powinieneś wiedzieć, że nie mam tak zgubnej i ślepej nadziei jak Moon

- Ale jakąś masz... - Lockdown podszedł bliżej krat patrząc po Prowl' ie przenikliwie – Bo byś nie marnował czasu by tu przychooodzić

- Możliwe – mech odwzajemnił jego spojrzenie – Albo może chce jedynie dowiedzieć się prawdy

- Prawdy ? - parsknął drwiąco śmiechem Lockdown – Gratuluje wybrania najodpowiedniejszej osoby jako źródła prawdy ! - zaklaskał mu

- Wiem o eksperymencie

Lockdown momentalnie znieruchomiał i spojrzał na stojącego aktualnie z skrzyżowanymi rękami na piersi Prowl'a pustym, a zarazem mrocznym wzrokiem.

- Z kąt niby ?

- Próbowałem dowiedzieć co się stało z moim przyjacielem... - odparł podchodząc nieco bliżej. Lockdown nie spuszczając z niego wzroku już miał o coś dopytać kiedy ten dodał – Na własną rękę.. i nie muszę się pytać bo jestem pewien, że to ty Lockdown. Ty z imienia i ty z wyglądu, ale z tego co już widziałem i słyszałem o tobie. Myśle, że Lockdown który był moim przyjacielem zginął...

Lockdown mamrotał sobie pod nosem coś w ciągu wypowiedzi Prowl'a, choć pamiętał go jako przyjaciela. Jedynego, który miał równie zawzięte podejście do doskonalenia swoich umiejętności

- No to po co tu przylazłeś ? - uniusł brew

- Bo dajesz niepotrzebną nadzieje swojej siostrze – odparł – Ona się cieszy, że cię znalazła, a ty ją odpychasz

- Było mnie nie znajdywać – rozłożył ręce – Ja jej nie każe mieć nadzieji

- Gada się z tobą jak małym dzieckiem. - wywrócił optyką Prowl stająć już przy kratach – Ona jest twoją siostrą. Nawet nie wiesz jak rozpaczała po twoim zniknięciu!

- Rozpaczała czas przeszły – zauważył złośliwie

- Rozpaczała, każdego dnia – podkreślił mech – Nigdy się nie pogodziła z twoją stratą, bo nie miała 100% pewności, że zginąłeś. Robiła wszystko by cię znaleźć.

- Nic jej nie powiedziałeś o eksperymencie? - spytał

- Nie chciałem jej robić nadziei. Posłuchaj mnie Lockdown... - zaczął poważnie – Nawet jeśli się zmieniłeś to nadal jest twoja siostra. Nie przeszłość. O rodzine trzeba się troszczyć. Moon się troszczy o ciebie pomimo dziwnego dla niej zachowania. Mógłbyś odwdzięczyć się tym samym

- Kolejne bla bla – podsumował – Ja dobrze wiem co robić

- Ehhh.. dobra zostawmy na chwile ten temat, ale do niego wrócimy - zaznaczył Prowl

- Jakiś ty poważnyyyy. Za poważnyy.. - Lockdown usiadł na podłodze po czym ziewnąl - Zanudzasz.

- Nigdy nie przypuszczałem, że takie słowa usłyszę od ciebie - przewrócił optyka - Ale do rzeczy. Co robiłeś u Deceptikonów ?

- Chciałem polecieć stakieeem ! - oświadczył kładąc się na zimnej posadzce - A tak w ogóle po co ja Ci gadam ? - poderwał się by spojrzeć po nim

- Bo chcesz z tad wyjść ? - rozłożył ręce - Po za tym to co mówisz i tak daje mi tyle co nic

- Zbrzydlo mi odpowiadanie na pytania - stwierdził ponownie się kładąc i zakładając jedną nogę na drugą. Tak jak by właśnie wylegiwał się na plaży

- Zbrzydło ?

- Najpierw taki ktosiem mnie wypytywał i nie podobało mu się, że odpowiadałem, a! i Megowi tez się nie podobało

- Megatronowi ?- bot poderwał się - Rozmawiał z tobą Megatron ?

- Nooo - podniósł głowę - Meg nie chciał mi zdjąć takich branzoletek, a potem walnął mi w łeb

- Powinieneś się cieszyć, że żyjesz...ale czekaj. Na jaki temat rozmawiałeś z Megatronem? - spojrzał na niego podejrzliwie

- Wypuść mnie, a może ci powiem – uśmiechnął się szeroko

- Żebyś jeszcze komuś zrobił krzywdę? Nie – odparł twardo, choć Lockdown zdołał wyczuć delikatną wątpliwą nutę w jego głowie. Tak, więc położył znów głowę na podłodze uśmiechajać się przebiegle pod nosem.

- Prosze bardzo ! Ale nie odpowiem już na żadne pytanie ! - oświadczył po czym dodał jeszcze – Po za tym nikomu krzywdy aktualnie ni robie !

- Pff.. Aktualnie... a to co zrobiłeś Hotshotowi ?! - Prowl widocznie już tracił nerwy z czego wariat oczywiście miał po cichu ubaw – Co on ci zrobił ? Nic ! A ty go okaleczyłeś jak jakiś..

- Morderca ? Szaleniec ? Psychopata ? - Lockdown podniósł się patrząc na niego – Tak się składa, że nim jestem... a ty mój drogi – wstał szybko stajać tuż naprzeciw Autobota od którego dzieliły go jedynie kraty – Właśnie pokazujesz jak bardzo nadal widzisz we mnie swojego przyjaciela – uśmiechnął się szyderczo

- Wal się Lockdown – warknął ten odwracając się do niego napięcie.

- Na gorsze słowa cię nie stać ? - zaśmiał się drwiąco – Moja ostateczna propozycja. Zegnam się z kiciem i odpowiem na każde twoje pytanie. Twoja decyzja.. - rozłożył ręce i również się odwracajać odszedł w głąb celi, a gdy odwrócił się Prowl'a już nie było. Koniec przedstawienia... Lockdown oparł się o ściane. Był przyzwyczajony do braku czasu na rozmyślania. Żył chwila i nienawidził się nudzić, ale gdy teraz był na to skazany ? Co miał począć. Zsnual się powoli na podłogę. Cała noc nie spał. Teraz optyki same mu się zamykały. Ziewnał i zanim zorientował się zasnął.

Znów nadszedł sen jednak tym razem inny. Lockdown otworzył optyki spostrzegając, że jest na jakimś korytarzu. Bardzo podobnym do tego który widział zza krat celi w której aktualnie siedział. Szedł nim prosto przed siebie. Nie znając celu jednak w którymś momencie zatrzymał się i podszedł do jednych z znajdujących się na nim drzwi. One otwarły się przed nim. Stanął na progu jakiegoś pokoju. Jednak nie był to jakiś pierwsze lepsze pomieszczenie. Zielone ściany, jakieś skromne łóżko na środku jednak największą uwagę przyciągała wisząca na ścianie broń. Był to jego pokój. Wszedł do pokoju z utkwionym w niej wzrokiem, a drzwi zamknęły się zaraz za nim. Lockdown podszedł do niej i z łatwością zdjął ją zadowolony.

- Nie zasługujesz na nią ! - usłyszał nagle za sobą... swój własny głos ? Odwrócił się i wszystko stało się jasne. Przed nim stało lustro. Natychmiast odskoczył by nie widzieć swojego odbicia jednak tafla przesunęła się za jego przykładem. Lockdown rzucił się w jego stronę jednak zamiast uderzyć w jego tafle...przeleciał przez nią. Upadł gdzieś w kompletnych ciemnościach. Szybko się jednak poderwał i rozgladnął. Wokół niego panował mrok, a jedynym źródłem światła była tafla lustra która teraz wyglądała niczym okno na pokój w którym przed chwila był.

- Jakie to porąbane... - skomentował ściskając na szczęście nie zgubioną katane. Nagle gdzieś przed nim w ciemności pojawiła się para niebieskich optyk.

- Nie zasługujesz na te ostrze i dobrze o tym wiesz ! - z cienia wyłoniła się postać...Lockdowna. Różniła się jedynie kolorem optyk i ebrionalem Autobotow widniejacym na ramieniu.

- A ty kim jesteś by mi to mówić ? - palnął głópio - Przeszłości nie słucham. Papatki - pomachał mu

- Tak się składa, że jestem tobą - klon podszedł bliżej

- Wiedział bym gdy byś był mną - założył ręce na siebie

- Jesteś tego taki pewien ? - spytał ten - Jestem twoimi obawami. Jestem tym czego się wyżekłeś. Jestem twoim sumieniem. Jestem tą częścią ciebie o której próbujesz zapomnieć - tyknał go w klatkę piersiową.

- Jesteś tylko snem - wzruszył ramionami - A to dzieje się tylko w moim łbie

- Tylko ? - klon uniósł brew - Jestem częścią ciebie Lockdown i jestem AŻ w twojej głowie

- A wal się - machnął ręką odchodząc w stronę zrodla światła. Sen wydawał mu się coraz bardziej realny... a może to nie był sen ?

- Traktujesz mnie jak śmiecia przez ostatnie lata ! - zbulwersował się klon

- Jeśli to sen to znajdź gdzieś księgę skarg i zażaleń, wpisz się, a ja może to przeczytam - uśmiechnął się szeroko odwracając w stronę klona. Ten znów zbliżył się

- Weź może w końcu zdaj sobie z tego sprawę ! Tam gdzie jesteś chcą właśnie mnie ! - wskazał na siebie

- Ale mówiłeś, że jesteś mną - zauważył złośliwie Lockdown

- Ehhh... - westchnął klon - Posłuchaj mnie Lockdown - położył mu rękę na ramieniu - Jestem nieodłączną częścią ciebie, którą masz, ale ukrywasz. Wystarczy, ze mnie uwolnisz, a znów będzie tak jak dawniej..

- O nie nie.. - Lockdown wzbronił się rękoma - Ja siebie znam. - spojrzał na klona wrogo - Jesteś tym co mnie osłabia...

- Jestem tym czego się boisz, gdy patrzysz w lustro.. - klon od razu zmienił podejście uśmiechając się mrocznie - Boisz się, że zobaczysz w nim mnie. Tego kim byłeś, tego kogo się wyzbyłeś. Sumienia, które mogło by się wybudzic... i zniszczyć cie wyrzutami i poczuciem winy

Lockdown zacisnał mocniej dłoń na rękojeści katany.

- Może, wiec pozbede się tego niszcząc cie ? - odwzajemnił uśmiech klona. Ten na to miast jak by nie wzruszony spojrzał na jego broń.

- Nie jesteś godzien tej broni.. - wyciągnął przed siebie dłoń, a katana trzymana przez Lockdowna nagle wysunęła się z jego reki i poleciała wprost do klona. - Ciekawe co by się stało, gdy bym to ja cie zniszczył... - ruszył w jego stronę. Lockdowna odruchowo cofnął się o krok jednak natrafil na tafle "okna". Poczuł, że znów przenika na drugą stronę, jednak klon był już prawie przy nim. Na szczęście w sama pore Lockdown wypadł z lustra na podłogę pokoju, a za nim dołączyła katana.

- Tu mnie chcą, nie ciebie ! - klon został w lustrze robiąc teraz za odbicie Lockdowna. - Za mną tęskniła Moonrace... ona potrzebuje brata ! Nie ciebie ! - warknął wściekłe. Lockdown wstał i powoli podszedł do tafli lustra. Położył na nią dłoń, klon zrobił to samo. Podniósł wzrok, klon zrobił to samo.

- A pierdol się ! - Lockdown przywalił z całej siły w tafle lustra jednak jego pięść przenikła przez nią i uderzyła w twarz klona. Prawie równocześnie oberwał od idącego w jego ślady odbicia.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Pogawędka rodzinna podejście druugie



Lockdown poderwał się od razu rozglądając się po otoczeniu dostrzegając nikogo innego jak swoją siostre właśnie podchodzą w strone celi. Moonrace także rozglądnęła się – Rozmawiałeś z kimś ?

- Tak – odparł bez większego zastanowienia grając powagę

- A z kim ? - podeszła bliżej krat.

Lockdown ewidentnie czuł na sobie jej wzrok, choć sam stał bokiem do niej z opuszczonym wzrokiem

- Z samym sobą – odparł uśmiechając się pod nosem – Bardzo ciekawy rozmówca

- Aha.. - odparła z słyszalną niepewnością – Lockdown ja...

- Przyszłaś ze mną pogadać ? - Lockdown momentalnie stanął przy kratach wbijając w feme wzrok swoich czerwonych optyk. Moonrace odskoczyła odruchowo – Boisz się mnie ? - uniósł brew

- Nie – zaprzeczyła odwzajemniając jego wzrok. Lockdown spojrzał się bez skrępowań w jej jasnoniebieskie optyki, ona postąpiła podobnie, ale po chwili uciekła spojrzeniem, a na jej twarzy dostrzec można było wyraz rozczarowania.

- Coś nie tak ?? - Lockdown uśmiechając się drwiąco odsunął się nieco od krat

- Lockdown ja wiem, że to ty..

- No ii??? - nawet nie oglądnął się na nią

- Chce wiedzieć. Co się z tobą stało...zniknąłeś. Wszyscy byli pewni, że nie żyjesz

- Niespodzianka ! - okręcił się w jej stronę rozkładają ręce i uśmiechając się sztucznie

- Nie cieszysz się, że tu jesteś - zauważyła śledząc go wzrokiem

- A powiedz mi skarbie... - jego uśmiech zmienił się na mroczny - Z kąt pewność, że ja to Lockdown o którym paplasz.. - podszedł bliżej. Chwycił jedną dłonią za kraty, a z drugiej zrobił "dziubek" którym poruszał gdy mówił - Bla bla bla... a może jestem szpiegiem ? - powiedział tajemniczo. Moon zdawała się nie zrozumieć jego przekazu jednak po chwili, aż zrobiła krok do tylu.

- Ty słyszałeś naszą rozmowę ?! - spytała otwierając szeroko optykę

- Może ? - rozłożył ręce. Następnie jak gdy by nigdy nic odwrócił się do niej plecami i rozglądnął się. - Nie chce mi się tu siedzieć - prychnał niczym wybredne dziecko.

- Ehh.. Lockdown przyszłam tu z tobą porozmawiać jak siostra z bratem

Lockdown przewrócił optyka po czym okręcił się do niej, usiadł po turecku opierając łokcie rąk na swoich kolanach, a głowę kładąc na dłoniach.

- Słuuuuuuucham - uśmiechnął się głupio. Moonrace przykucneła przy kratach patrząc po Lockdownie.

- Głupie pytanie, ale chcę to usłyszeć od ciebie. Znasz mnie ? Kłamałeś w więzieniu, że nie wiesz kim jestem mam rację ? - spojrzała po nim wyczekująco. Lockdown jednak odwzajemniał tylko jej spojrzenie. Jak by zupełnie nie wiedział, że siostra czeka na odpowiedz. - Lockdown ?

- Hm ? - uniósł brew

- Odpowiedz na moje pytania, prosze - wydawała się już nieco poirytowana

- Po co ??

- Bo cię o to proszę ? - westchnęła

- Zbrzydlo mi odpowiadanie na pytania - stwierdził - Jak odpowiadałem takiemu gostkowi to mu nie pasowało - rozłożył ręce

- Primusie... - Moon oparła głowę na ręce - Ciężko się z tobą rozmawia..

- Czemu ??? - spytał głupio uśmiechając się pod nosem złośliwie

- Bo próbujesz mnie wyprowadzić z równowagi. - podniosła się - Kiedyś taki nie byłeś. Co się stało ?

- Jestem jaki jestem - wyszczerzyl się jak głupi do sera

- Kurwa Lockdown czemu nie chcesz mi powiedzieć ? - prychneła

- "Gdy odzywa się do Ciebie przeszłość to, nie odbieraj. Ona nie ma ci nic nowego do powiedzenia" - skrzyzował rece na piersi

- Ehhh.. - westchnela kucając znów. - Ja też jestem tą przeszłością ?

- Dokładnie ! - klasnął w ręce.

- Miło wiedzieć.. - prychnela odwracając się do niego na pięcie. Lockdown nie wzruszony patrzył jak odchodzi jednak kiedy zniknęła sam siebie walnął w łeb.

- Właśnie straciłeś szanse na odzyskanie zabawek ! - wstał z ziemi i podszedł do ściany - I sis w bonusie ! - uderzył głową o ścianę.




Lockdownowi cała noc minęła w ciszy i nudzie. Zmusiło go to nawet do rozmyśleń z przewodnim pytaniem : Jak by tu zwiać ? Nie miał ochoty na kolejną paplaninę kogoś tam o tym jak to on się zmienił. Miał zamiar po prostu zwinąć swoje manatki i ponownie zniknąć nie licząc się z uczuciami nikogo. Kiedyś może był to jego dom, jego rodzina, ale teraz to przeszłość. W teraźniejszości jest więziony, po prostu przetrzymywany wbrew własnej woli w jakimś nieznanym miejscu, a jego priorytetem jest się stąd wyrwać.

piątek, 5 sierpnia 2016

Czyżby z powrotem w domu ?

Nie rozumiem czemu mnie tak lubią pozbawiać przytomności ? Jestem grzeczny i zdolny do pójścia gdzieś z własnej wooooli Po za tym obgadują mnie przy mnie be be !

Świadomość odzyskał już po jakimś czasie. Czuł, że leży gdzieś, ale dokładnie ? Nie miał pojęcia. Był pewny tego, że nie mógł się ruszyć, ale nie ze względu na skrępowanie czymś. Po prostu nie mógł jak by był sparaliżowany. Nie mógł nawet otworzyć optyk, ale słyszał coś

- Wszystko z nim w porządku. Miał jedynie płytką ranę na ramieniu, którą już mu załatałem... - mówił spokojnie jakiś mech - Ale niedawno na prawym ramieniu miał jakąś poważniejszą ranę, jakoś niedawno zepawaną.

- Tam miał ebrional - włączyła się fema. Po głosie Lockdown mógł stwierdzić, że jest to ta z celi... czyli jego siostra - Czyli wszystko z nim w porządku ?

- Fizycznie w pełni. Nie martw się tak Moon

- Wiesz właśnie odzyskałam brata, którego uważałam za zmarłego ponad dwa lata. Chyba mam prawo się martwić... Po za tym jest jakiś taki dziwny.. - westchnęła

- Wiesz z tego co mówisz możliwe, że przesiedział ponad dwa lata w Deceptikońskiej niewoli...Na twoim miejscu dziękował bym Primus' owi za cud, że jeszcze żyje. Co jest dziwne.. nawet bardzo, choć stracił embrional...

- On by nie zdradził ! Siedział w celi ! - zbulwersowała się słyszalnie Moon

- Ej ej ja nic nie sugeruje... ale sama mówiłaś, że zastałaś go raniącego Hotshota.. - zaczał

- Ale mówiłam tez, ze zabił Deceptikona ! - znów przerwała

- Ale w dość brutalny sposób - zauważył. "Brutalny ? " Lockdown gdy by nie był sparaliżowany roześmiał bysię. "Jeśli to było dla nich brutalne... to co z mordami kiedy mam zabawki ?" Moon westchnęła ciężko

- Boje się co na to ojciec... - wyznała - Ten Lockdown jest dziwny.. na prawdę, a on tak go kiedyś cenił

- A jesteś na sto procent pewna, że to on ? Wiesz równie dobrze może to być jakiś podszywajacy się szpieg ? - zaproponował

- Serio ? Jestem pewna... znalazłam skonfiskowaną mu broń. Jest tam katana, którą dostał kiedyś od ojca. Zawsze miała dla niego sentymentalna wartość. Nigdy nikomu by jej nie oddał

- To czym się martwisz ? - spytał mech - Twój ojciec przecież nie każe go zaraz zabić. To jego syn, a twój brat. Nie patrząc na to jaki jest.

- Dzięki Red. Ty zawsze w jakiś sposób mnie pocieszysz. A tak właściwie to kiedy on się ocknie?

- Dokładnie nie wiem. - stwierdził - Substancja jaką wstrzyknął mu Prowl powinna powoli ustępować. Może za jakąś godzinę?

- Nie tak długo...ale nadal nie rozumiem po co on go paralizowal ! - prychnela

- Bo się szykował by coś ci zrobić ! - do pomieszczenia wszedł ktoś, dołączając się do dyskusji po głosie wydawał się młodszy od drugiego mecha

- A ty tu z kąt ?! - zbulwersowała się Moon - Tak po za tym on by nic mi nie zrobił ! To mój brat i twój przyjaciel, gdy byś zapomniał !

- Chował za plecami NÓŻ - podkreślił - Po za tym nie przyglądałem się mu, ale zachowywał się jak nie Lockdown którego znałem. Po za tym miał CZERWONE optyki

- Czerwone jak... - zaczął mech nazwany Red'em

- On nie jest Deceptikonem ! - słyszalnie uderzyła rękoma o jakiś blat - Nie ma embrionalu i nie zdradził by nas. Przecież znaliście go... ja go znałam i jestem tego pewna

- Ehhh ty Moon nie uwierzyła byś nawet w to gdy by była to prawda - stwierdził drugi mech

- Ty też powinieneś go bronić Prawl ! Był twoim przyjacielem,

- Był..

- JEST - podkreśliła - On żyje i jest tutaj. Przejrzyjcie na optyki. Ten po którym rozpaczaliśmy jest tu. Żyje. Leży na stole, a wy go tak teraz po prostu oskrażacie... Ehhh ja z wami już nie mogę ! - opuściła pomieszczenie głośno tupiąc nogami w złości.

- Martwi się.. i jest równocześnie zbyt szczęśliwa by trzeźwo myśleć - westchnął Red

- Wierzysz w to co ona twierdzi czy dajesz wiarę we własne przypuszczenia ? - spytał Prawl podchodząc bliżej Lockdowna, który całkowicie wsłuchał się w rozmowę jak by była muzyką którą słucha na słuchawkach śpiąc.

- Sam nie wiem. Za dużo niewiadomych. Przekonamy się kiedy się ocknie, choć i tak zdecyduje pewnie Drift.

- Raczej tak.. - westchnął - Może ja go przeniose do celi - zaproponował - Ostrożności nigdy za wiele

- Tez tak sądzę, ale współczuję ci jeśli trafisz na Moon

- Ja sobie też - udźwignął sparalizowanego Lockdowna - Życz mi powodzenia w takim razie

- Powodzenia - usłyszał jeszcze Lockdown jak odpowiada Red po czym Prawl niosący go na rękach wyszedł z pomieszczenia. Szli w prawie kompletnej ciszy. Lockdown czuł, że jest na kogoś rękach, choć nie do końca łapał się kto go niesie. Nadal nie mógł się ruszać, ani otworzyć optyki jednak spróbował uśmiechnąć się nieco. Nagle Prawl zauważalnie zatrzymał się i cofnął znacząco, następnie słyszalnie odetchnął z ulgą.

- Co się tak teraz ukrywasz Prawl? - usłyszał Lockdown ponownie głos siostry i uśmiechnął się szerzej, gdy poczuł jak niosący go mech odskakuje zaskoczony. - Co ty robisz z Lockdownem ?

-...Przenosze go ?

- A można wiedzieć, gdzie ?

- Nie można – odparł po czym Lockdown znów poczuł jak rusza z miejsca. Niestety po chwili znów się zatrzymał

- Gdzie ? - Moon, chyba zastąpiła mu drogę pytająć twardo

- Do celi ?

- ŻE GDZIE ?!

- Wiesz mamy małą bazę, poza tym posiedzi tam tylko troche...

- Nie pozwolę wsadzić mojego brata do celi! - Lockdown zaśmiał się cicho w tym momencie. Co chyba w końcu zostało zauważone.

- Dobra koniec kłótni biore go do celi ! - Prawl go niosący ruszył znów na przód.

- On się już budzi ? - Moon najwyraźniej ruszyła za nim

- Najwyraźniej... - przyśpieszył – Przepraszam cię Moon, ale wole by całkowicie ocknął się w celi, gdzie będzie można z nim na spokojnie pogadać, on na pewno by to zrozumiał.

Rozległ się dźwięk otwierania skrzypiących drzwi, prawdopodobnie od celi, następnie Lockdown poczuł jak zostaje odkładany na zimną posadzkę. Ciche kroki, później odgłos zamykania drzwi.

- Mimo wszystko ten jego uśmiech nieco mnie przeraża – usłyszał komentarz mecha

- Czemu ? - zapytała stojąca prawdopodobnie z nim Moon

- Jest sparaliżowany niczym jakiś trup, a uśmiecha się jak by chciał nam uświadomić, że tak naprawdę wszystko słyszyyszy..- ostatnie słowa powiedział ”strasznym” głosem

- Weź ! - zaśmiali się razem. Chwile później Lockdown usłyszał jak odchodzą i dopiero w tym momencie znów wypróbował możliwość poruszania się.

- No nareszcieeee – jęknął zadowolony przeciągając się. W końcu leniwie otworzył również optyki i rozglądnął się. Tak, więc w końcu mógł zobaczyć otoczenie, któremu tylko się przysłuchiwał w ostatnim czasie. Siedział w jakimś typowym lochu. Małe, skromne pomieszczenie na rogu odgrodzone od korytarza kratami. - Od celi do celi... - podsumował, a następnie poderwał się na nogi. Przeszukał swoje skrytki na broń w zbroi.

- No ej ! Tam przynajmniej nie zabrali mi noża! - zwiesił zawiedziony ręce – I tu jest też jakoś nudno... - jęknął podnosząc nogi i uderzając nimi mocno o ziemie – O na reszcie coś czuje ! -stwierdził sarkastycznie.

Dalej siedział sobie zajęty dosłowie niczym, kiedy zauważył znajomą twarz. Od razu poderwał się do krat.

- Hej koleszko z celi ! - zawołał.

Autobot odwrócił się w jego stronę i od razu odskoczył i jak najszybciej zniknął za zakrętem.

- Ej no ! - dopadł do krat – Nudno mi tu ! - odszedł w kąt celi i stanał w nim zakładając na siebie ręce. Prychnął opuszczając głowę, już mu się siedzenie w celi nie podobało poza tym tutaj ? Chciał zerwać z przeszłością, a wychodzi na to, że właśnie wpadł w jej sidła. Dosłownie. Czy miał plan jak się stąd wyrwać ? Można wątpić, ale czy to źle w jego wypadku ? Lockdown w którymś momencie parsknął śmiechem pod nosem. Wyobraził sobie reakcje doktorka na historie tego wszystkiego w co się wpakował. Dobra, ale lepiej w tym momencie spojrzeć na teraźniejszość. Po słyszanych rozmowach zna opinie już paru osób o sobie.. pytanie jak to wykorzystać? Mineło już parę godzin, nikt nie odwiedzał przez ten czas Lockdown'a. Pod wieczór więc on zaczął gadać po prostu sam ze sobą.

- Na pewno muszę odzyskać zabawki ! - rozpoczął rozmowę ze sobą na głos

- Pytanie czy zabrali je tu wszystkie ? - odpowiedział sobie - Nie są chyba tak głupi by ci je oddać

- Ale moja sis by była... - uśmiechnął się mrocznie

- Chcesz wykorzystać własną sis ?

- A czemu by nie ? Jest przeszłością – machnął ręką

- Potwór ! - oskarżył samego siebie

- O ! Dziekuje ! - skłonił się ironicznie

- Ej ciii – powiedział nagle – Sam sobie gadam komplementy ? Zaraz będę jak doktorek – chwycił się za policzki.

- No to cichaj !- uciszył samego siebie

- Ciii

- Ci !

- Dobra jestem ci – przystał w końcu i zamknął jadaczkę siadając w rogu celi.

- ...Lockdown ? - usłyszał nagle damski głos. Pogadanka rodzinna podejście drugie ?

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Rodzinna pogawętka

Przewidywalny tytuł bleeee!

Lockdown weź nie wybrzydzaj, bo lepszego byś nie wymyślił 

A zakłaaaad ?

Nie i cicho być ! Daj już czytać

No już doooobraaaa, ale ucięłaś w nieciekawym momencie przecież jeszcze wiecej mogłaś dać !

Nie piszesz tego, więc się nie wypowiadaj Lokuś, a teraz cichaj i daj czytać !

Mogło by być rodzinna pogawędka podejście pierwsze... Krótka pogawędka po latach ?

LOCKDOWN !

Taaaaaak ? 

Dobra... bardzo chce byś hałasował ile wlezie 

Już jestem cichooo ^_^


Moon... - wymamrotał cicho mech przed chwilą krzywdzony przez Lockdowna, ona na to miast spojrzała po jego ranie i podprowadziła go do drzwi.

- Uciekaj szybko i przekaż, że ja zaraz dołącze – powiedziała do niego spokojnym głosem. Bardzo znajomym dla Lockdowna, na którego na razie nie zwracała uwagi. Dopiero po chwili odwróciła wzrok w jego strone. - Kim jesteś ? - spytała wymierzając w niego kataną. Ten podniósł na nią wzrok powoli wstając i wywołując tym samym zszokowanie na twarzy femmy, która w końcu mogła mu się dokładnie przyjrzeć.

-...Lockdown... - opuściła ostrze – Ty żyjesz, ale...

- Ci ci – położył na jej ustach palec – Za dużo mnie tu osób zna – dodał zawiedziony uciekajać wzrokiem w stronę wyważonych drzwi uśmiechajać się przy tym nieco

- Nie uciszaj mnie Lockdown – fema odsuneła się od niego nieco wciąż zdezorientowana lustrując go wzrokiem – Primusie... myślałam, że zginąłeś...

- A ty to.. kto ? - spytał unosząc brew – Bo na razie wiem tyle, że pozbawiłaś mnie zabawyyy

- Zabawy ? - ta oglądnąła się po czym znów spojrzała na niego nie otrząsając się z szkoku – Nie wiesz kim jestem ? To co robiłeś to była według ciebie... zabawa ?

- A co w tym dziwnego ? - zaczął się powoli zbliżać do femy

- Lockdown jeśli to ty opanuj sięi nie strasz mnie.. - cofnęła się parę kroków zaciskając mocniej dłoń na trzymanej katanie – Prosze cię...

Nagle z korytarza dobiegły odgłosy strzelaniny jednak zaniepokoiła się tym jedynie Autobotka.

- Lockdown proszę cię, zaufaj mi i uciekaj. Ze mną do domu, tam porozmawiamy na spokojnie

- Domu ?? - uniusł brew – A mi się tu podobaa ! - stwierdził po czym uśmiechnął się do niej mrocznie. Czy tak naprawdę poznał własną siostre ? Trudno to stwierdzić. Jedno było pewne przeszłości w żadnej postaci on nie lubił.. Hałasy z korytarza nasilały się. Fema podniosła jedną rękę do audioreceptora prawdopodobnie odbierając przekaz przez komunikator.

- Dajcie mi jeszcze chwile – odpowiedziała pośpiesznie po czym znów spojrzała na Lockdowna – Lockdown, choć ze mną

- Ale po cooooo??

- Lockdown nie wiem co oni ci zrobili, ale proszę, choć ze mną póki będzie za późno - poprosiła błagalnym tonem nerwowo zerkając w stronę drzwi. Negle stanął w nich jakiś con i wymierzył z blastera w feme. Strzelił w jej stronę prawie na tychmiast po pojawieniu się. Botka nawet nie zdążyła nawet zorientować się w sytuacji, ale nie oberwała.. Zamiast tego dostał Lockdown, który momentalnie stanął przed nią. Gdy pocisk trafił w niego nawet nie dał nic po sobie poznać.

- Jak ja nienawidzę blasterów... - syknął po czym w try miga przemknął do cona. Jednym ruchem odciął mu blaster i zacisnął ramię wokół szyi. Przycisnął mu również nóż do gardła. Na jego twarzy zagościł złowieszczy uśmiech.

- Lockdown... - feme w jeszcze większym szoku przypatrywała się mu się.

- No co ? - spytał ten nie wiedząc o co chodzi – O niego chodzi ? - uniusł brew zerkając na trzymanego cona, a następnie szybkiem ruchem wykręcił mu głowę równocześnie odcinając od reszty ciała. Otrzepał ręcę zadowolony z siebie.

- Lockdown uciekajmy już – powtórzyła znów - Wiem, że mnie poznajesz... musi zobaczyć cię medyk – dodała z nutą troski

- Ale po co ? - spytał znów przewracając w rękach ukrytych za plecami nóż. Patrzył na nią i na myśl, że mógłby w tym momencie zabić femme uśmiechał się mrocznie jednak coś go powstrzymywało. Coś nie pozwalało mu się ruszyć, podnieść na nią rękę. Jakaś jego część próbowała mu uświadomić, że żałował by tego później i to bardzo...Przed nim w końcu stała jego siostra, jego rodzina. Nagle usłyszał jakieś kroki za sobą jednak zanim zdążył się otrząsnąć i odwrócić. Poczuł ukłucie w plecy, a już po chwili poczuł się ociężale, zatoczył się upadając na ziemię

- I znów ciemno ! - skomentował niewyraźnie po czym słysząc jeszcze krzyk feme

- Coś ty najlepszego zrobiłeś ?! - usłyszał jeszcze krzyk feme po czym stracił przytomność